|
2010-11-21 Mija trzeci miesiąc szkoły. Bardzo dużo się pozmieniało przez ten czas. Dotychczas obecność Michała w przedszkolu była uzależniona od zajęć terapeutycznych poza przedszkolem. Teraz jest odwrotnie, bo nie możemy zabierać Michała ze szkoły kiedy nam pasuje i trzeba było dopasować terapie do planu lekcji w szkole. Ponadto, w szkole Michał spędza więcej czasu niż spędzał w przedszkolu, więc mniej czasu pozostaje na terapie i dojazdy na nie. Musieliśmy przez to z ciężkim sercem pożegnać się z panią logopedą z Sotisu i poszukać zajęć logopedycznych bliżej szkoły. Wybraliśmy zajęcia logopedyczne wspomagane metodą Tomatisa w Centrum APF. Nie jeździmy też już do Ośrodka Wczesnej Interwencji. W to miejsce Michał ma zajęcia indywidualne i trening umiejętności społecznych, który jest mu teraz bardzo potrzebny. Nasz plan tygodnia jest więc w tym roku bardziej skomplikowany i wymagający logistycznie, bo w niektóre dni musimy przewozić Michała pomiędzy trzema miejscami w ciągu 5 godzin. Trudno jest też pogodzić to z pracą, ale jakoś się udaje. A w szkole na początku nie było za wesoło, bo choć Michał nie bał się nowego miejsca, ludzi i bardzo chętnie biegł do klasy, to trudno mu było zrozumieć i zaakceptować nowe zasady gry. Dla pań nauczycielek również było ciężko zapanować nad i „nauczyć się” Michała. Jednak z tygodnia na tydzień postępy były wyraźne. Najważniejsze jest, że Michał trafił na naprawdę mądrych pedagogów, którzy rozumieją jego problem i potrafią modelować zachowania klasy, aby dzieci zdrowe i niepełnosprawne wzajemnie się akceptowały. Klasa jest nieduża (16 dzieci) i jest w niej troje dzieci niepełnosprawnych. Sama szkoła też nie jest molochem, więc Michałowi jest łatwiej ogarnąć tę przestrzeń. On po prostu lubi chodzić do szkoły, jest też bardzo lubiany przez dzieci. Często, gdy go zaprowadzamy, to jest witany okrzykami radości i zaraz dzieci biorą go za ręce i ciągną do zabawy. Michał jest bardzo otwarty na inne dzieci i często sam zaczepia je zagaduje, ale robi to w bardzo bezpośredni sposób i często dzieci spoza jego klasy reagują zdziwieniem. Dlatego teraz trening umiejętności społecznych jest tak mu potrzebny. Ma to na celu między innymi nauczenie Michała nawiązywania kontaktów, prowadzenie rozmowy w sposób bardziej zrozumiały dla drugiej strony. W szkole także chodzi na takie zajęcia, a także na integrację sensoryczną i do logopedy. Oczywiście dochodzi też do niefajnych zdarzeń. Michał raz oddalił się od swojej klasy nie mówiąc nic nikomu. Po krótkich, ale nerwowych poszukiwaniach panie znalazły go na sali gimnastycznej, gdzie bawił się w najlepsze. Raz dostał fangę w oko od kolegi, raz też sam dopuścił się rękoczynu. Generalnie Michał nie ma w sobie takiej agresji i nie bije innych dzieci. W tych sytuacjach doszło po prostu do konfliktu o zabawki, więc chyba nie ma się czym martwić. Michał rozumie, że tak nie wolno robić, ale musi się nauczyć lepiej kontrolować swoje emocje. Najważniejsze jest, że Michał coraz lepiej rozumie i akceptuje zasady panujące w szkole. W stosunku do pierwszego miesiąca jest ogromny postęp. Na początku mieliśmy obawy, że może sobie nie dać z tym rady, że nie usiedzi w ławce, że nie będzie robił tego, czego się wymaga w klasie, że nie będzie reagował na dzwonki itp. Teraz już wiemy, że to jest osiągalne, choć trzeba nad tym dużo pracować. Obecnie największą trudnością jest zapanowanie nad sposobem odzywania się Michała do innych. Niestety zdarza mu się niegrzecznie zwracać nawet do pań, np. „Cicho bądź!”. Ale i z tym sobie poradzimy, bo współpraca z paniami układa się bardzo dobrze. Dużo rozmawiamy i jesteśmy informowani na bieżąco jak Michał sobie radzi, jakie są problemy. Widzimy, że one go dobrze poznały, że go rozumieją i lubią. Tego nam troszkę brakowało w przedszkolu, gdzie Michał był ze swoją asystentką i panie nie miały tak naprawdę okazji go dobrze poznać i zrozumieć. Teraz Michał radzi sobie w szkole sam, bez asystentki i okropnie się cieszymy, że to nie była za wysoko zawieszona poprzeczka. Najbardziej zadziwiające i spektakularne osiągnięcia Michała są jednak na polu intelektualnym. Już testy na inteligencję wcześniej sugerowały, że Michał jest nie tylko w normie intelektualnej, ale że jest w 91 centylu wśród zdrowych rówieśników. Nie przykuwaliśmy do tego za dużej uwagi, bo to tylko test i wiadomo, że ten wynik może nie być do końca miarodajny. Michał też do niedawna nie miał „narzędzi” żeby pokazać swoje możliwości, choć widzieliśmy że jest bystry. W szkole okazuje się, że Michał jest wśród najlepszych uczniów. Może mieć wprawdzie problemy ze zrozumieniem polecenia, ale jeśli to pojmie, to rozwiązuje wszelkie zadania błyskawicznie i poprawnie. Na klasówkach nawet nie czeka, aż pani przeczyta polecenia, tylko sam je sobie czyta i rozwiązuje zadania często zanim pani skończy czytać polecenie. Regularnie oddaje swoje prace jako pierwszy i dostaje same piątki ze sprawdzianów, nawet z religii i angielskiego. Z pewnością, gdybyśmy posłali go do zerówki, to okropnie by się nudził i nie znalazłby motywacji do pracy.
|